Marcel Łubik po #WIDWIS: W Wiśle wszyscy trzymamy się razem. Jesteśmy jedną rodziną
Damian Urbaniec
Marcel Łubik był gościem programu „Super Piątek” na antenie Canal+ Sport po bezbramkowym remisie Wisły Kraków z Widzewem Łódź. Bramkarz Białej Gwiazdy w rozmowie z Cezarym Olbrychtem podsumował swój występ, odniósł się do niewykorzystanego rzutu karnego Ángela Rodado, opowiedział o współpracy z trenerem Mariuszem Jopem oraz zdradził kulisy życia w wiślackiej szatni. W studiu obecny był również były reprezentant Polski Andrzej Juskowiak, który analizował grę golkipera Wisły.
O interwencjach w meczu z Widzewem
Łubik kilkukrotnie popisał się skutecznymi interwencjami w spotkaniu w Łodzi. W trakcie rozmowy Cezary Olbrycht przypomniał mu między innymi obrony po uderzeniu z rzutu wolnego oraz strzale Frana Álvareza. Bramkarz Wisły nie ukrywał jednak, że stawia sobie wysokie wymagania.
„Cieszę się, że mogłem pokazać swoje umiejętności, ale szczerze mówiąc muszę też bronić. Mnie stać takie strzały bronić. Wymagam od siebie zawsze jak najwięcej. Miałbym pretensje do siebie, jakbym nie obronił albo wolnego, albo strzału Álvareza”.
O niewykorzystanym rzucie karnym Ángela Rodado
W spotkaniu z Widzewem okazji do zdobycia bramki z jedenastu metrów nie wykorzystał Ángel Rodado. Łubik stanął w obronie kolegi z zespołu, podkreślając jego znaczenie dla drużyny.
„Myślę, że jakby jeszcze dwadzieścia razy podszedł, to by dwadzieścia razy trafił w to samo okienko. Zdarzają się takie sytuacje. Nikt nie jest obrażony na Rodę. Wiemy, ile nam pomaga, ile nam pomaga w grze. Zdarza się. Myślę, że następny na pewno strzeli”.
Bramkarz został również zapytany o potencjał ofensywny Wisły i poziom zawodników występujących w PKO BP Ekstraklasie.
„Są też zawodnicy z inną jakością. Dzisiaj miałem reprezentanta Polski młodzieżowego, był tam Kapuadi też z tyłu. Więc to są zawodnicy już najwyższej klasy”.
O grze nogami i podejmowaniu ryzyka
Jednym z tematów poruszonych w studiu była gra nogami Marcela Łubika, stanowiąca istotny element sposobu budowania akcji przez Wisłę Kraków. Andrzej Juskowiak zwrócił uwagę na umiejętność wykonywania przez bramkarza długich podań, a prowadzący przypomniał również sytuacje z wcześniejszych spotkań, w których podejmowane ryzyko nie zawsze przynosiło oczekiwany efekt.
„Taka jest moja gra. Trener w ymaga ode mnie dużo ryzyka, podejmować decyzje pod najwyższą presją. Ja biorę to na siebie oczywiście, ale też ja wymagam od siebie , żeby wybierać te decyzje dobrze. I myślę, że jeszcze mam dużo do poprawy. Mam dobrą taką bazę, jeśli chodzi o grę nogami, ale wiem, że stać mnie jeszcze na dużo, dużo więcej, nawet dzisiaj. Więc będę nadal nad tym pracować”.
O współpracy z Augsburgiem i przyszłości
Łubik pozostaje zawodnikiem FC Augsburg, z którego jest wypożyczony do Wisły Kraków. W rozmowie potwierdził, że niemiecki klub regularnie interesuje się jego rozwojem, jednak obecnie całą uwagę chce poświęcić występom w barwach Białej Gwiazdy.
„Śledzę mecze Augsburga. Ostatnio miałem jeszcze rozmowę z trenerem bramkarzy, z ludźmi, którzy są odpowiedzialni za moją osobę, więc jesteśmy mocno w kontakcie. To wszystko idzie w dobrą stronę, ale teraz naprawdę chcę się bardziej skupić na Wiśle Kraków, bo mamy dużo roboty”.
O Alanie Urydze i Rafale Janickim
Prowadzący poprosił również Marcela o porównanie dwóch doświadczonych obrońców, z którymi miał okazję występować - Alana Urygi i Rafała Janickiego.
„To jest bardzo dobre pytanie. Powiem tak: z oboma jest bardzo wielka przyjemność grać, bo po prostu czuję się pewny w polu karnym. Obaj mają niesamowity timing i są naprawdę takie konie, że niełatwo ich przebić”.
O kapitanach i atmosferze w szatni
W dalszej części rozmowy Łubik porównał style przywództwa Alana Urygi oraz Erika Janžy, z którym współpracował w Górniku Zabrze.
„Nawet nie chodzi o krzyczenie, tu Alan jest po prostu głośniejszy, ale też przez to, że Erik jest inną osobą. On bardziej jako kapitan pomaga swoją jakością na boisku, swoim doświadczeniem, więc to jest inny typ zawodnika”.
O relacji z Rafałem Gikiewiczem
W trakcie rozmowy nie zabrakło wspomnień z pobytu w Augsburgu. Szczególne miejsce w karierze młodego bramkarza zajmuje Rafał Gikiewicz, który pomógł mu odnaleźć się w szatni niemieckiego klubu.
„Z synem Piotrkiem też miałem dobry kontakt, super gość. Rafała pamiętam od pierwszego dnia i mi mega pomógł wejść w tę szatnię”.
„Pomagał w szatni, ale też poza boiskiem. Mega człowiek, do dzisiaj mamy bardzo dobry kontakt, więc szanuję go”.
Łubik odniósł się także do anegdoty o wspólnej wizycie w restauracji McDonald's.
„Jak to? Myślę, że każdy to może. Ale to nawet było tylko na jednego loda. Później wróciliśmy z meczu, więc to tylko jeden lodzik padł, McFlurry i nic innego”.
Bramkarz wspominał również o przygotowywaniu koktajli proteinowych w Augsburgu.
„Mieliśmy w Augsburgu zawsze naszą własną kuchnię i tam były mrożone owoce, aminokwasy, jakieś proteiny, Kazał zawsze młodym, jak przyjdę, to ma być zrobione, ale trzymałem się tego”.
O powitaniu w Wiśle i restauracji R22
Jednym z bardziej humorystycznych momentów rozmowy było przypomnienie filmu prezentującego Łubika jako nowego zawodnika Wisły. Bramkarz pojawił się wówczas w restauracji R22, gdzie przygotowano dla niego danie nawiązujące do jego rodzinnych stron.
„Nasz wspaniały team media ma niesamowite pomysły i stworzyliśmy nową restaurację R22 na stadionie i tak zawsze witali nowych zawodników z takim daniem, skąd się pochodzi. Jestem z okolic Szczecina, więc dali chyba tatar ze śledzia. Niesamowity pomysł, nigdy na to bym nie wpadł. Wielkie brawa dla naszych mediów”.
Rozmowa zeszła również na kulinarne przyzwyczajenia bramkarza. Zapytany o pistacjowe pączki, które podobno regularnie znikają z wiślackiej szatni, odpowiedział:
„Nie, nie, nie non stop, ale czasami trzeba. Czasami trzeba też głowę uspokoić i każdy to potwierdzi, że czasami coś słodkiego nigdy nie szkodzi”.
O relacjach w drużynie i karcianych rozgrywkach
Łubik opowiedział także o codziennym życiu zespołu. Początkowo najwięcej czasu spędzał w grupie niemieckojęzycznej, jednak, jak przyznał, relacje w szatni Wisły nie ograniczają się do narodowości czy języka.
„Szczerze, to się troszkę zmieniło. Naprawdę już dużo więcej przebywam z Kacperem Dudą. Ogólnie mamy tam swoje gry w karty, gramy w taką niemiecką grę. Nazywa się Wizard. Po prostu przez to się trzymamy razem. Ta szatnia jest świetna, że nawet Polacy przychodzą do nas i gadają z nami, patrzą, pytają”.
„Wiem, jak to jest, jak w szatni są często podgrupy. To tu w Wiśle w ogóle nie ma. Tam naprawdę wszyscy trzymamy się razem, wszyscy jesteśmy taką jedną rodziną”.
Bramkarz zdradził również, że jedną z popularnych rozrywek w drużynie jest gra karciana Wizard. W rywalizacji uczestniczą między innymi Julius Ertlthaler i Dario Grujčić. Łubik z uśmiechem odniósł się do sugestii jednego z kolegów, jakoby zdarzało mu się oszukiwać podczas rozgrywek.
„Nie oszukuję, to tylko robi Dario i on też przegrywa, więc taka karma wraca. Nie mogę w ogóle narzekać jeśli chodzi o umiejętności gry w karty. Myślę, że ja i Julius jesteśmy na topie”.
Zapytany o to, kto najlepiej radzi sobie w tenisie, przyznał, że prym wiedzie Dario Grujčić.
„Trzeba przyznać, że jest najlepszy”.
O życiu prywatnym i hierarchii w domu
Na zakończenie Cezary Olbrycht zapytał bramkarza o to, kto jest najważniejszy w jego domu.
„Przez to, że dziewczyna mieszka w Niemczech, to raczej powiem pies, ale tak, teraz jest u mnie, to może nie rozumie, na pewno ogląda. Powiedzmy, że ona”.
Dopytany o ostateczną hierarchię, Łubik odpowiedział z uśmiechem:
„Zdecydowanie ona, pies, ja”.
Źródło: Canal+ Sport, program „Super Piątek”. Rozmowę prowadził Cezary Olbrycht, a gościem studia był również Andrzej Juskowiak.
Marcel Łubik po #WIDWIS: W Wiśle wszyscy trzymamy się razem. Jesteśmy jedną rodziną