Alan Uryga po #KORWIS: Wierzyłem do końca, że ta bramka wpadnie
Damian Urbaniec
Wisła Kraków zremisowała na wyjeździe z Koroną Kielce 1:1, a punkt Białej Gwieździe zapewnił w końcówce spotkania Alan Uryga. Kapitan Wisły po meczu ocenił przebieg rywalizacji, opowiedział o wierze w odwrócenie losów spotkania i odniósł się również do sytuacji po zdobytej bramce.
Alan, trudny mecz, długo przegrywaliśmy, ale ostatecznie wywozimy z Kielc punkt. Jak oceniasz to spotkanie z perspektywy boiska?
Z perspektywy boiska powiem tak: gdyby się nie udało tutaj wywieźć żadnego punktu, to byłby niesamowity niedosyt. Uważam, że z przebiegu całego spotkania absolutnie zasłużyliśmy na jedno oczko, a nawet mogliśmy mieć więcej przy większym spokoju w polu karnym czy po stałych fragmentach. Ale cóż, okoliczności są takie, że w ostatniej minucie doprowadzamy do 1:1, więc z tego też się wszyscy cieszymy.
Korona postawiła bardzo trudne warunki, zagęszczała, bardzo wysoki pressing. Czy to było najtrudniejsze w tym meczu?
Myślę, że Korona nie zaskoczyła nas jakoś specjalnie tym, jak dzisiaj wyszła nastawiona. Miałem wrażenie — takie jest moje spojrzenie i przemyślenie na gorąco — że to spotkanie napędzało się po pierwszej połowie, bo w drugiej już było ich zdecydowanie mniej. To wynikało z naszych prostych błędów, niewymuszonych strat. Nawet nie z jakiegoś zorganizowania przeciwnika czy dobrego odbioru, tylko może z rozluźnienia, może dekoncentracji. To napędza przeciwnika i ataki, które przeprowadza, więc chcieli to wykorzystać i udało im się to.
Mimo niekorzystnego rezultatu, który utrzymywał się przez dłuższy czas, my cały czas byliśmy w grze, cały czas atakowaliśmy, czuć było z boiska, że w końcu uda się akcję zakończyć bramką?
Tak, ja przynajmniej miałem takie odczucie, że w absolutnie każdej chwili tę bramkę możemy strzelić i wierzyłem, że ją strzelimy. Wszystkie akcje, tak jak mówiłem wcześniej, przy większym spokoju i większej koncentracji mogły się skończyć trafieniem, więc liczyłem, że w końcu strzelimy tę bramkę. Wierzyłem do końca, bo ta końcówka była dość intensywna i była wiara w to, że ta bramka w końcu wpadnie.
Gratulacje za zdobytą bramkę. Natomiast zapytam cię o twoje zdrowie, bo tam chwilę po tej bramce, po strzelonej bramce leżałeś. Czy wszystko okej? Bo chyba dostałeś w głowę, tak?
Tak, dostałem jakiegoś stłuczenia. Nie wiem nawet teraz dokładnie, co tam się wydarzyło, ale czuję, że jest lekki problem ze zgryzem. Ale cóż, jeśli taka jest cena za bramkę, to warto.
Alan Uryga po #KORWIS: Wierzyłem do końca, że ta bramka wpadnie