Mariusz Jop po #KORWIS: Graliśmy do końca z wiarą i z trudnego terenu wywozimy jeden punkt
Damian Urbaniec
Wiślacy po zaciętym boju zremisowali na wyjeździe z Koroną Kielce 1:1, a punkt w samej końcówce zapewnił kapitan Alan Uryga. Trener Mariusz Jop po meczu ocenił grę w fazie przejściowej, stan zdrowotny zawodników oraz postawę zespołu.
Ocena meczu i postawa zespołu Podsumowując starcie w Kielcach, szkoleniowiec Wisły Kraków powitał zebranych i przekazał swoje przemyślenia: „Gratulacje zespołu za grę do końca, za wiarę w to, co robiliśmy. Na pewno pierwsza połowa z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Myślę, że najgroźniejsze to, co było na boisku, to faza przejściowa. My też kilkakrotnie zbyt łatwo traciliśmy tę piłkę. Rywal był w tej fazie bardzo groźny, wiedzieliśmy o tym, że to jest coś, na co czekają. Natomiast z drugiej połowy myślę, że mieliśmy inicjatywę, mieliśmy przewagę. Byli takie momenty, w których powinniśmy tę bramkę zdobyć wcześniej, bo kilka sytuacji mieliśmy bardzo groźnych. Natomiast dla mnie jest najważniejsze to, że, tak jak powiedziałem na wstępie, graliśmy do końca z wiarą i z trudnego terenu wywozimy jeden punkt”.
Faza przejściowa rywali oraz straty piłki
Odnosząc się do groźnych kontrataków gospodarzy po stałych fragmentach gry, trener zauważył: „Ta faza przejściowa to jest coś, co jest taką wizytówką Korony i czy po stałych fragmentach, czy po przechwytach w środkowej strefie idą bardzo mocno w tej fazie przejściowej dużą liczbą zawodników w dobrym tempie. To jest ich mocna strona. Czasami były to sytuacje, w których w naszym budowaniu wykreowaliśmy czas i przestrzeń dla zawodnika z piłką, tylko po prostu te działania z piłką były zbyt wolne i trochę rywalowi ułatwialiśmy zadanie przez to. Po stałych fragmentach gry mamy strukturę do tego, żeby się zabezpieczać, natomiast tam były takie dwa, trzy momenty, w których po prostu przegraliśmy stykową piłkę i stąd były te ataki”.
Sytuacja kadrowa i absencje zawodników
Zapytany o brak w kadrze meczowej Patryka Letkiewicza oraz Jeremyego Guillemenota , szkoleniowiec wyjaśnił: „Te dwa nazwiska to efekt wtorkowego spotkania. Oni w trakcie meczu doznali urazów, które nie pozwoliły im na występ w dniu dzisiejszym”.
Dopytywany o przewidywany czas ich powrotu do gry, dodał: „Wrócę do mojej odpowiedzi z konferencji przedmeczowej: nie chciałbym mówić o szczegółach, jakie to są urazy, jak długo, czy już na następny mecz będą, czy nie będą. Każdy dzień to jeden dzień krócej do tego, żeby wrócić na boisko. Mam nadzieję, że to nie będzie jakiś długi czas w obydwóch przypadkach”.
Postawa i stan zdrowia Alana Urygi
Komentując kolejny dobry występ oraz wyrównującego gola kapitana zespołu, a także sytuację z końcówki spotkania, Mariusz Jop przyznał: „Alan takich lekkich uderzeń to chyba nawet nie wiem, czy poczuł. Natomiast tak, zgadzam się, Alan gra bardzo solidnie od początku tego sezonu i obok asyst, które miał w poprzednich meczach, dołożył dzisiaj bramkę, bardzo ważną, cenną bramkę dającą nam jeden punkt”.
Nastawienie i ocena wywalczonego punktu
Pytany, czy po końcowym gwizdku odczuwa niedosyt, czy też szanuje zdobyty punkt, trener odparł: „Patrząc na przebieg spotkania, oczywiście jak się strzela w samej końcówce bramkę, to się ten punkt bardzo mocno docenia. Ale to, co mówiłem wcześniej: my w pierwszej połowie już mieliśmy swoje sytuacje, w drugiej połowie też Kuba Krzyżanowski miał setkę, w której trzeba po prostu dać szansę bramkarzowi się wykazać, bo to był taki strzał z siódmego, ósmego metra. Natomiast patrząc na przebieg i na to, jak się układało to spotkanie, to w tym momencie, cenimy ten punkt, bo była to bramka w samej końcówce”.
Mariusz Jop po #KORWIS: Graliśmy do końca z wiarą i z trudnego terenu wywozimy jeden punkt